TOP
Duże

Solo traveler in Taiwan – Dzień pierwszy

Intensywność pierwszego dnia spędzonego na Tajwanie zupełnie mnie zaskoczyła. W najśmielszych oczekiwaniach nie sądziłam, że samotne podróżowanie obfituje w tyle wrażeń! Obawiałam się, że zwiedzanie miasta bez żadnego towarzystwa będzie smutne i mało ciekawe. Bardzo się pomyliłam!

Kiedy tylko opuściłam maleńki pokoik w moim maleńkim hotelu wiedziałam już, że będzie dobrze. Pogoda była wprost wymarzona – świeciło słońce, temperatura dochodziła do 27 stopni Celsjusza. Tydzień wcześniej Taipei nawiedził intensywny tajfun, obawiałam się, że może w ogóle nie będzie jak wyjść na ulicę a tu proszę – pogoda jak na zamówienie. Wokół mojego hostelu ujrzałam mnóstwo maleńkich sklepików z jedzeniem. Poczułam, że czas na śniadanie.

Pierwsze kroki skierowałam do piekarni. Jeśli myśleliście (podobnie jak ja), że na Tajwanie nie ma takich fajnych piekarni jak w Polsce to mocno się myliliście. Na widok tych wszystkich pyszności zaświeciły mi się oczy. Ale szczęka opadła mi dopiero, jak sprawdziłam ceny. Wszystko było tanie jak barszcz! Zaopatrzyłam się w drożdżówkę z serem i bekonem i zadowolona pomaszerowałam przed siebie. Co chwilę mijały mnie osoby z wielkimi kubkami mrożonej herbaty. Musiałam zdobyć taką samą! Nie było to trudne, gdyż punktów z herbatkami mieściło się w mojej okolicy około dziesięciu. Tam też cennik wprawiał w osłupienie. Najdroższa wersja kosztowała niewiele ponad 6 złotych, najtańsza – 2,5 zł! Szczęśliwa, że tak szybko udało mi się zdobyć pyszne i tanie śniadanie podreptałam dalej w dół ulicy. Na horyzoncie zamajaczyła mi duża zielona plama. Park miejski! Parę minut później pałaszowałam już moje tajwańskie śniadanko przy kamiennym stoliczku w otoczeniu soczystej zieleni i starszych panów ćwiczących tai-chi. Park, który okalał budynek Muzeum Narodowego stał się jednym z moich ulubionych miejsc w Taipei. Tu jadłam śniadania i lunche, tu wypoczywałam i chroniłam się przed słońcem, tu robiłam notatki na bloga po pełnych wrażeń dniach.

Zwiedzenie parku i zrobienie zdjęć we wszystkich najciekawszych zakamarkach zajęło mi jakieś 40 minut. Postanowiłam, że zobaczę, co jeszcze ma mi do zaoferowania moja okolica. Kiedy przechadzałam się uliczkami wypełnionymi gwarem i aromatem regionalnych przysmaków usłyszałam za swoimi plecami: Sporo tu smakowitego jedzenia, co nie? Tak poznałam KC. Zaczęliśmy rozmawiać o tym skąd się wzięłam na Tajwanie, co zamierzam tu robić, o podróżowaniu. KC zaproponował, że pokaże mi kilka ciekawych miejsc, których nie ma w turystycznych przewodnikach. Odpowiedziałam tak, zanim jeszcze zdążyłam pomyśleć o tym, że właśnie wsiadam na skuter z totalnie obcym gościem! Na Tajwanie! Chęć przygody wzięła górę nad rozsądkiem. Zwykle jestem bardzo ostrożna i nieufna w  kontaktach z ludźmi, zwłaszcza obcymi, tym razem postanowiłam działać wbrew swoim instynktom. Opłaciło się 🙂

Jazda na skuterze zatłoczonymi ulicami Taipei była przednią zabawą! Na początku trochę się bałam, bo mój nowy tajwański przyjaciel przejawiał zamiłowanie do ostrej jazdy. Po kilku wyprzedzonych samochodach złapałam o co chodzi – trzeba być pierwszym, tylko w ten sposób jesteś w stanie uchronić się przed cuchnącymi spalinami. Siedząc na tylnym siedzeniu skutera, podziwiając nad głową majestatyczne wieżowce myślałam sobie: ty to masz fart dziewczyno 🙂

KC zabrał mnie w jedno ze swoich ulubionych miejsc – okolice lotniska, z którego można obserwować startujące samoloty. Od dawna o tym marzyłam. Ogromne maszyny przelatywały tuż nad naszymi głowami z ogłuszającym rykiem. Było ekstra!

Następnym punktem wycieczki  było wzgórze, z którego roztaczał się wspaniały widok na całe Taipei. Pogoda była wymarzona, miasto lśniło w słońcu, a Taipei 101 – jeden z najwyższych budynków świata – był niewiele większy od kciuka. Niesamowite miejsce!

KC odwiózł mnie do hotelu zanim zaczęło się ściemniać. Wzięłam krótki prysznic i ruszyłam na poszukiwanie czegoś do jedzenia. Po dniu pełnym wrażeń byłam głodna jak wilk! Zewsząd kusiły zapachy. Kolejki młodych Tajwańczyków, którzy przed chwilą wylegli ze szkoły piętrzyły się przy maleńkich kramikach. Ktoś coś smażył, ktoś mieszał, ktoś pokrzykiwał wesoło zachęcając do kupna jego wyrobów. Panował radosny gwar.  Moją kolację stanowiły tego dnia przepyszne gofry (bardzo podobne w smaku do naszych, tylko o bardziej wymyślnym kształcie) oraz smażone pierożki z mięsem i warzywami. Do tego obowiązkowo mrożona herbata.

Napełniwszy żołądek przechadzałam się niespiesznie wypełnionymi radosnym tłumem uliczkami. W pewnym momencie ujrzałam sklepową wystawę. Na szybie wisiały dynie, pająki, kapelusze czarownic i peruki. Niedługo Haloween. Weszłam do środka i przepadłam. Haloween to był dopiero początek… Pierwsze piętro sklepu wypełnione było kosmetykami. Drugie przeróżnymi bibelotami – świnkami skarbonkami, kubkami, figurkami. Trzecie skarpetkami, pokrowcami na telefony, tablety i inny sprzęt. Najfajniej było jednak na samym dole. Półki na parterze uginały się pod przeróżnymi zeszytami, notatnikami, pamiętnikami i kalendarzami. Konieczność przewiezienia całego dobytku w jednym plecaku jakoś mnie w tym momencie nie przerażała. Kupiłam kalendarz, dwa plannery (które uwielbiam, a te tajwańskie są najfajniejsze na świecie!) i zeszyt do robienia notatek z podróży. Dzień pierwszy tajwańskiej przygody chylił się ku końcowi, a ja byłam pewna jednego – to będzie wspaniały wyjazd!

«

»

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Odwiedź nasz Instagram!

  • While heading your dream destination always remember to enjoy the journey 😉 #journey #motivation #lifewelltravelled #lifeisbeautiful #totravelistolive #travel #travelinggram #travelinspiration #travelinggirl #travelpic #travelphotography #travel #trip #podróże #podróżemałeiduże #austria #roadtrip #Europa #europe #mountains #highway #inspiration #instatravel
  • Szczęście 😊 #travel #travelinggirl #travelinggram #travelinspiration #totravelistolive #lifewelltravelled #lifeisbeautiful #travels #travelpics #travelphotography #travelblog #travelblogger #travelbug #sardinia #scooter #italy #wlochy #europe #Europa #trip #happy #happymoments #podróże #podróżemałeiduże
  • In the woods 🍁🍂🍁 #podróże #podróżemałeiduże #travel #travels #travelinspiration #travelinggram #totravelistolive #lifewelltravelled #travelphoto #travelphotography #jesien #fall #autumn #autumnleaves #Polska #Poland #las #woods #instatravel #travelblog #travelblogger #travelbug
  • Dywan z jesiennych liści ... cudo! 💛 #jesień #polskajesień #Poland #Polska #fall #autumn #autumnleaves #woods #nature #beauty #podróże #travel #travels #travelinggram #travelinspiration #totravelistolive #lifeisbeautiful #lifewelltravelled #lubuskie #instatravel #travelblog #travelblogger #travelbug
  • Fall walk in the woods 🍁💛🍂 #fall #walk #autumn #autumnleaves #joy #happymoments #podróże #podróżemałeiduże #travel #travelinggram #travelinspiration #travelpic #travelphotography #travelbug #travelblog #travelblogger #instatravel #Polska #polskajesień #Poland #woods #totravelistolive #lifewelltravelled #lifeisbeautiful
  • Feels like autumn 🍂💛🍁 #autumn #autumnleaves #fall #jesień #pieknie #podróże #polskajesień #podróżemałeiduże #wroclaw #travel #europe #Poland #Polska #travelpic #travelinggram #travelinspiration #travelinggirl #totravelistolive #lifewelltravelled #travelblog #travelblogger #walkinthepark #travelbug #instatravel
  • Jedna z moich ulubionych chwil podczas każdego wyjazdu - hotelowe śniadanko 😊#breakfast #hotel #happymoments #lifeisbeautiful #lifewelltravelled #totravelistolive #trip #travel #travels #traveler #traveling #travelblogger #travelbug #travelblog #weekendgetaway #weekendtrip #travelingram #instatravel #wroclaw #Poland #Polska #travelinggirl #śniadanie
  • Old Town in Tallin. Still one of the best we've seen 💛 #oldtown #tallin #city #estonia #Europa #europe #travel #traveling #travelinspiration #travelinggram #totravelistolive #lifewelltravelled #lifeisbeautiful #podróże #podróżemałeiduże #travelphoto #travelphotography #travels #travelblog #travelblogger #travelbug